|
|
2009-09-18
Skąd wzięły się szkolenia kadr?
|
Szkolenia pracowników zazwyczaj kojarzą nam się z urzędnikami, czy też pracownikami firm, w których wszyscy noszą przynajmniej dwurzędowe garnitury. Nic bardziej mylnego. Zdarza się bowiem i tak, że stacje telewizyjne organizują szkolenia dla swoich pracowników, a przecież wiemy, że tam zazwyczaj niewiele osób nosi bardzo formalne stroje (poza dziennikarzami publicystycznymi). Szkolenia kadr są okazją do tego, aby przemyśleć nową strategię firmy, zaproponować kilka świeżyć i niekonwencjonalnych pomysłów. Często w takich właśnie, nieformalnych warunkach rodzą się nowe pomysły, które pozytywnie wpływają na wizerunek firmy. Szkolenia organizowane są przez prywatne firmy, najczęściej z zagranicznym kapitałem. W instytucjach państwowych nie ma zazwyczaj pieniędzy na tego rodzaju inwestycje. Jest to pomysł, który przyszedł do Polski zza wielkiej wody, a więc ciągle jest to rozwijająca się działalność. Powstaje coraz więcej firm zajmujących się organizacją tego rodzaju szkoleń. Coraz więcej osób kształci swoje umiejętności trenerskie, aby móc prowadzić zajęcia i szkolić pracowników. Od kilku lat coraz częściej widzimy w prasie ogłoszenia informujące o kursach dla przyszłych trenerów (i nie należy tego mylić z koszykówką, ani siatkówką). Tego rodzaju kursy kształcą osoby do prowadzenia szkoleń, między innymi pracowniczych.
|
|
2009-05-27
Z czym kojarzą Ci się szkolenia?
|
Nie mniej jednak będę drążyć ten temat, bo jakoś dziwnym trafem stwierdzenie: szkolenia biznesowe Kraków, sprowadzają moje myślenie na tor wysokiego bruneta, z jakże pięknymi, zielonymi oczami. Usiłuję oprzytomnieć i jednocześnie szukam powiązania między brunetem „z obrazka” i szkoleniami. Wyjmuję notesik i sprawdzam, czy aby nic nowego się w nim nie pojawiło i oto proszę państwa przed moimi oczami ukazuje się niechlujny wpis: szkolenie Kraków, Dawid tel. 500 000 000. Dzwonię do najlepszej z możliwych przyjaciółek i płaczę jej do słuchawki.., błagam o pomoc i przypomnienie, jak się okazuje ważnej części wieczoru. Gośka wybucha śmiechem i mówi, że oddzwoni za piętnaście minut. „Kretynka”- mówię sama do siebie i o sobie jednocześnie. Gośka dzwoni i pyta: „jak tam twoje szkolenia kadr?”. Proszę ją, żeby przestała i uświadomiła mnie w co się wkopałam, a ona dalej: „...a nie przepraszam, to nie szkolenia kadr, tylko szkolenia dla pracowników.” i urywa swoją wypowiedź, śmiejąc się przy tym w niebo głosy. Jestem cała czerwona z wściekłości i pytam ją już całkiem na poważnie i ze stanowczością w głosie, jak się ma owy Dawid do szkolenia kadr, czy też szkolenia pracowników(?). Gośka ostatecznie zaczyna mi przypominać co się wczoraj działo..., „pamiętasz jak mówiłaś mu, że szukasz pracy? Pamiętasz jak płakałaś mu w ramię, że szefowa cię wylała z poprzedniej pracy ze zwyczajnej zazdrości, bo miała cycki obwisłe do pasa, a ty talię osy i biust o który biją się fotograficy gazet? No, pamiętasz?. Totalnie zaskoczona tym, co zwykła wiśniówka może zrobić z człowieka, wzięłam głęboki oddech i słuchałam dalej. „Kiedy już wylałaś na jego koszulę swoje żale, zapominając, że tusz do rzęs był z wyprzedaży i nie miał systemu wodoodpornego (co zaowocowało czarną plamą na materiale), on zaproponował ci pracę w swojej firmie i podał swój numer telefonu. Z tego co pamiętam miałaś go wpisać pod hasłem: „szkolenie w Krakowie”, czy jakoś tak. Nie wiem co ci się stało, ale ja jego biznesowego bełkotu istotnie nie mogłam słuchać.
|